W macierzyństwie jest dużo miejsca na poszukiwanie rozwiązań metodą prób i błędów, na uczenie sie języka dziecka, uczeniu sie samego siebie. Dzieci są dość odporne na błędy rodziców.

Czasem kiedy chcemy rozwiązać problem to jego próby tego nie rozwiązują, a powodują powstawanie kolejnych trudności. Kiedy skupiamy sie na tym, by naprawiać dziecko, zmieniać je, zamiast być uważnym na jego potrzeby powodujemy, ze nasza więź z dzieckiem zaczyna słabnąć.

Zaczynamy wprowadzać strategie naprawcze, kiedy czasem trzeba podejść przytulić, ukoić. Zaczynamy czuć złość, że dzieci sie buntują, nie współpracują z nami, wprowadzamy strategie nagradzania, karania, chcemy być jak najbardziej konsekwentni  i przy tej konsekwencji tkwimy, mimo iż widzimy ze nie prowadzi to do niczego poza tym, ze stawiamy na swoim, a dziecko ma nam sie podporządkować. Zaczyna nas mniej interesować, co dziecko ma do powiedzenia.

I choć niekiedy każdy rodzic doświadcza złości na swoje dziecko i ma ochotę potrząsnąć nim to właśnie więź, która stworzona została miedzy rodzicem, a dzieckiem powoduje, ze decyduje sie tego nie robić.

Rodzicielstwo bliskości

Kiełkująca roślina symbolizująca nawiązywanie więzi z dzieckiem Ważne jest postawić sobie pytanie, czy to konkretne moje zachowanie powoduje, ze buduje relacje z moim dzieckiem, czy ja niszczę? Niekiedy wydaje sie rodzicom, ze tworząc więź z dzieckiem będzie ono rozpieszczone, popsute. Dziecko rozpieszczone to nie jest dziecko “kochane za bardzo”. To raczej takie, które jest w ciągłym lęku, napięciu, strachu. Potrzebuje zainteresowania jako dowodu miłości, przyjęcia, akceptacji, poczucia bycia ważnym. Ponieważ więź nie daje poczucia bezpieczeństwa to dziecko nie toleruje odmowy ze strony rodzica. Dziecko rozpieszczone to takie, które dostaje to czego żąda, a nie to czego potrzebuje. Chcemy być autorytetem dla naszych dzieci. I słusznie, właściwie to nie da sie nim nie być. Być autorytetem nie oznacza, ze dziecko jest posłuszne, to oznacza, ze ma do mnie zaufanie, podziw, jest mną zainteresowane i chce mnie naśladować. Kiedy jesteśmy autorytetem dla dziecka ono w nas wierzy, ale gdy mamy z nim bezpieczna więź wierzy również sobie.

Czasem boimy sie, ze dziecko będzie nadmiernie od nas zależne, ze będzie mało samodzielne. Sekret jest natomiast taki: im bezpieczniejsza więź, zależność  i przywiązanie tym większa samodzielność i niezależność dziecka. I nie chodzi o jak najsilniejsza więź, bo najsilniej przywiązują się dzieci, które są niepewne swoich rodziców, traktowane w sposób zadaniowy, warunkowo, czasem ambiwalentnie niekiedy przytulane, a za moment karcone.

 

Wtedy dziecko jest silnie związane z rodzicem, ale tylko dlatego, że ono koncentruje sie na dbaniu o tę relację, by nie rozczarować rodzica, by zyskać jego upodobanie i akceptacje. Traci jednak energię, która jest mu potrzebna do rozwoju. Czasem dzieje sie tak, ze więź jest bardzo słaba. Dziecko wydaje sie być bardzo dojrzałe, niezależne, samodzielne. Ale właściwie to z lęku przed odmowa, odrzuceniem – dlatego nie domaga sie tej bliskości. I znów zamiast inwestować energię w rozwój zaczyna ją pożytkować na radzenie sobie z tą sytuacja. Czuje sie samotne, ale nie umie prosić o pomoc, a niekiedy może sprawiać wrażenie, ze jej wcale nie potrzebuje.

Budowanie więzi z dzieckiem

Szczęśliwa rodzina stosująca rodzicielstwo bliskościBezpieczna wieź to taka, kiedy dziecko ma pewność, ze jego rodzic, jest gotowy, dostępny. Kiedy dziecko go potrzebuje, to rodzic jest – nawet jeśli się myli i popełnia błędy – jest obok, by przyjąć całą gamę uczuć, które przeżywa dziecko, a ono samo nie jest w stanie sobie z nimi poradzić, reaguje na przeżycia dziecka, nazwa je, często ich nie rozumie. Takie dziecko ma odwagę, by wejść w świat, poznawać go. To taka relacja, w której rodzic widzi w zachowaniu dziecka informacje o jego potrzebach i stanie uczuć. Ta wiara w to, że rodzic interesuje sie uczuciami, potrzebami, że są one zauważone, ważne – powoduje, że świat dziecka jest uporządkowany.

Takie dziecko nie musi nieustannie upewniać sie co do intencji rodzica, sprawdzać go, kontrolować, nie potrzebuje domagać sie o więcej uwagi, zainteresowania, rzadko miewa wymyślone obawy, które maja zatrzymać rodzica przy sobie, nie pojawiają sie u niego somatyzacje w postaci bólu o niewyjaśnionym pochodzeniu. Bo wiedzą, że jeśli jest im potrzebna pomoc to mogą o nią poprosić. Właściwe jest zachowanie równowagi i zrozumienia, bo oczywiście wystarczająco dobry rodzic to tez taki, który popełnia błędy i próbuje je naprawić.

By w rodzinie panowała harmonia, szacunek, autorytet potrzebna jest bezpieczna więź. Nie zawsze najważniejsze jest to czego oczekujemy od dziecka, ale co mu dajemy. Bo najpierw trzeba zainwestować, by później zbierać plony. Sianie ziaren i ich podlewanie jest najpierw, potem zbieramy owoce.